Translate

środa, 5 września 2012

Rozdział 30

#Ronnie
Po przebudzeniu się zobaczyłam samochody policyjne. Usłyszałam ostatnie słowa Marcusa "Jeśli mnie wsypiesz, zabiję Cię ..." powiedział i uciekł. Chciałam zrobić to samo, ale nie miałam siły. Po chwili policjanci zabrali mnie do radiowozu i skuli. Dlaczego? przecież nic nie zrobiłam. Ale oni nie chcieli teraz tego słuchać. Ale będę miała przerąbane.

Jakiś czas później ...

- pan nie rozumie! ja nic nie zrobiłam! - mówiłam do policjanta, ale to na marne.
- przykro mi, ale będzie pani musiała zostać w areszcie do wyjaśnienia. - upierał się.
- dlaczego? ja nie mogę, mam na jutro do pracy! - wyjaśniałam.
- proszę nie krzyczeć, może pani zadzwonić do kogoś z rodziny. - mówił.
- no więc mogę? ... - zapytałam z pretensjami.
- tak, telefon jest tam. - powiedział i wskazał palcem.

Wybrałam numer do Jas ale nie odbierała, Alex też nie.
"Boże, przecież nie zadzwonię do rodziców bo oni są w UK" - pomyślałam.
Nie wiedziałam co mam robić. Zadzwoniłam jeszcze raz do Jas, w końcu odebrała. Opowiedziałam jej co się stało i gdzie jestem. Była wściekła. Była też w pracy, więc nie mogła mnie "odebrać". Lol co za życie. Na koniec powiedziała, że musi kończyć i że postara się coś wykombinować.

Gdy odłożyłam słuchawkę musiałam wracać do pomieszczenia przesłuchań. To było koszmarne. Wciąż te same pytania i tak w kółko i w kółko. Nienawidzę mojego życia.

Po dwóch godzinach siedzenia w pomieszczeniu z dwoma głupimi moim zdaniem policjantami, ktoś wpłacił za mnie kaucję. Drzwi się otworzyły i wszedł przez nie sam Harry Styles.

- Harry?! - zapytałam.
- cześć siostra, w co ty się znowu pakujesz co? - zaśmiał się i przytulił mnie.
- tęskniłam za tobą. - powiedziałam będąc "duszona" przez Loczka.
- ja też za tobą tęskniłem. Dawno się nie widzieliśmy. Chodź nie chcę tu gadać. - powiedział, zabrałam swoje rzeczy i poszliśmy.

Był już wieczór, poszliśmy do jednej z całodobowych cafeterii. Zamówiłam kawę, Harry herbatę. Czekając na zamówienie zaczęliśmy rozmawiać.

- czemu pakujesz się w tarapaty? znów? - zapytał smutny.
- nie pakuję się. Zaczęło się od tego że poszłam pobiegać. - wyjaśniałam.
- za bieganie cię zamknęli? - zpaytał.
- spotkałam starych znajomych i ...
- no i wszystko jasne - mówił.
- co? ... - zapytałam zdziwiona.
- znam twoich starych znajomych - w tym momencie przyszła kelnerka i podała napoje. - może znam to za duże słowo.
- ale jak to?
- ja od zawsze Cię znałem, wiedziałem że jesteś moją siostrą. Mama pisała mi o tobie, wysyłała zdjęcia i mówiła jak się zachowujesz, o twoich znajomych. - wziął łyk herbaty.
- że co? dlaczego? - zapytałam wkurzona.
- bo ją o to prosiłem. - odpowiedział.
- aha, to ty wiedziałeś o mnie wszystko, a mi nawet nie powiedziała że istniejesz?
- to może dziwne, ale tak.
- to dla tego tak Ci zależało, żebym była z Zaynem?
- tak, bo wtedy mógłbym być przy tobie częściej. - powiedział i przez chwilę milczeliśmy.
- Harry ... ja przepraszam Cię za wszystko. - powiedziałam
- nie masz za co przepraszać, jestem twoim bratem i będę się tobą opiekował. - powiedział i pchnął mnie po przyjacielsku w ramię.
- ale się opiekun znalazł pff - powiedziałam żartem.
- ja jestem świetnym opiekunem. Jeszcze nigdy, żadna dziewczyna na mnie nie narzekała. - zaśmiał się.
- tak, tak na pewno. - drażniłam się z nim.
- a co nie wierzysz? zapytaj którejś z moich byłych.
- wolałabym nie. - zaśmiałam się.

Rozmawialiśmy jeszcze przez kilka godzin. Zbliżał się ranek, a my nadal siedzieliśmy w restauracji. Fajnie się nam gadało i lubiliśmy swoje towarzystwo. Po jakimś czasie chciało mi się spać więc Harry odprowadził mnie do domu. Gadaliśmy jeszcze przez chwilę, później poszedł, a ja weszłam do środka. Gdy już tam byłam, czekała na mnie Jas.

- co się dzieje? - zapytała na początku.
- Marcus. - odpowiedziałam. - pamiętasz? opowiadałam Ci o nim.
- tak pamiętam. Co on Ci zrobił? - zaniepokoiła się
- w sumie to nic takiego. Tylko się spiłam, nic się nie wydarzyło. - wytłumaczyłam.
- na pewno? - zapytała.
- tak. - odpowiedziałam.

Dziewczyna podeszła i przytuliła mnie.

- na pewno jesteś zmęczona, połóż się. - powiedziała, a ja się z nią zgodziłam.

  Posłusznie poszłam do łóżka, nawet nie chciało mi się przebierać ani kąpać. Nadal miałam na sobie czarną sukienkę i szpilki od Micki. Położyłam się i myślałam. Myślałam tylko i nie mogłam zasnąć, nawet nie zauważyłam kiedy Jasmine przyszła i położyła się obok mnie. Objęła mnie i przytuliła. Sama nie wiem kiedy zasnęłam.
  Obudziłam się następnego dnia w południe, poszłam do kuchni i zobaczyłam Jas i Alexa siedzących przy stole. Jedli obiad.

- cześć. - rzuciłam i weszłam.
- hej. - powiedział Alex
- cześć słonko, jak się czujesz? - zapytała Jas.
- już dobrze, ale nadal chce mi się spać.
- połóż się jeszcze.
- nie, chcę wziąć prysznic i iść do pracy. - powiedziałam.
- na pewno?
- tak.

Powiedziałam i poszłam się kąpać. Później ubrałam się w jeansy i bluzkę, po czym wyszłam do pracy.
Po wejściu do budynku podeszła do mnie szefowa.

- Weronica, dobrze że jesteś. - zaczęła - słuchaj, wieczorem mamy bankiet. Ty i Jasmine jesteście mi potrzebne jako kelnerki.
- ale ja jestem barmanką. - powiedziałam.
- wiem, ale potrzebuję Cię. Mam za mało osób, a potrzebuję tylko dziewczyny. Patrick Cię zastąpi.
- ale dlaczego akurat ja?
- bo Macy wczoraj zrezygnowała i musisz być akurat ty, a teraz bez dyskusji. Idź do Sam, ona da Ci uniform w który będziecie ubrane. Poproś ją o dodatkowy dla Jasmine.
- okey. - powiedziałam i poszłam do Sam.

Kobieta dała mi dwie granatowe sukienki i maski - trochę takie jak na karnawał.

- maski? - zdziwiłam się.
- tak, będziecie w maskach. Właśnie tego zażyczył sobie nasz klient. - wytłumaczyła.
- o, w takim razie niech będzie. - powiedziałam i wyszłam.

  Przez cały dzień stałam za barem. Sprzedawałam litry alkoholu, rozmawiałam z klientami, przynajmniej dopóki dało się z nimi rozmawiać. Ale tak jest zawsze - rozmawiasz z klientem, wydajesz alkohol, człowiek się upija i zasypia. To codzienność w Rubby, jak podejrzewam w każdym barze tak się dzieje.
O 3 po południu poszłam do domu. Dałam strój Jas która też zdziwiła się maskami, wytłumaczyłam jej że tak chce klient, a ona przyznała że to dziwne. No ale to praca - płacą nam za to, więc musimy to nosić.

 Wieczorem pojawiłyśmy się w barze, ubrane już w stroje. Było strasznie dużo gości, ważne osobistości, aktorzy, piosenkarze, zespoły i wiele wiele innych. Widziałam nawet Beyonce, zawsze ją lubiłam. Cały czas ja, Jasmine i inne kelnerki roznosiłyśmy alkohol. Wszyscy pili ile mogli, to było obrzydliwe. To tak jakby przyszli tu tylko po to aby się upić. W sumie to trochę ich rozumiem, też bym tak robiła gdybym nie mogła wyjść spokojnie z domu bo czeka na mnie paparazzi żeby zrobić mi obciachową fotkę, która znajdzie się na okładce jakiegoś tandetnego magazynu.
  Strasznie mi się nudziło, gdyby nie to że za ten wieczór mam płacone ekstra - nawet bym tu nie przyszła. Chodziłam od jednej osoby do drugiej podając im drinki. Nagle podszedł do mnie mężczyzna.

- przepraszam, mogę wódkę? ale proszę czystą. - powiedział.

 Na początku go nie poznałam, po chwili zorientowałam się z kim rozmawiam. Brązowe oczy, czarne włosy, skóra o ciemnej karnacji - to był Zayn.

- przyniesie ją pani? - zapytał ponownie. Chyba mnie nie poznał.
- tak, już idę. - powiedziałam i poszłam do baru po wódkę.

Po chwili przyniosłam mu kieliszek z wódką.
- proszę - powiedziałam.
- a nie da się załatwić tego więcej? - zapytał z uśmiechem.
- tak zaraz przyniosę. - uśmiechnęłam się mimo poirytowania. Mógł mi wcześniej powiedzieć że chce więcej.

Gdy wróciłam z całą butelką żeby nie wracać się znów, chłopak uśmiechnął się, wziął butelkę i powiedział - "dzięki Ronnie".

Zamurowało mnie. On cały czas wiedział, że to ja.

- słucham? - zapytałam
- wiem, że jesteś Ronnie. - szczerzył się.
- przepraszam pana, ale ja nie znam żadnej Ronnie. - skłamałam.
- daj spokój, nigdy nie umiałaś kłamać. - powiedział. - chodź.

Złapał mnie za rękę po czym wyprowadził mnie na zewnątrz. Było ciemno i pusto, no tak wszyscy bawili się w środku. Nawet paparazzi nie było - chyba próbowali robić zdjęcia przez okna, bo to impreza zamknięta.

- jak się zorientowałeś? - zapytałam.
- dzięki twojemu ślicznemu uśmiechowi, i twojej świetnej figurze. - powiedział. - skarbie, dotykałem twojego ciała przez długi czas. Poznałbym Cię nawet gdybyś miała odciętą głowę.
- dobra Zayn, ja też Cię znam i wiem że nieźle się już upiłeś.
- nie upiłem się. - zaśmiał się. - skoro już wiem, że to ty może zdejmiesz maskę?
- nie mogę, jestem w pracy pamiętasz? - zapytałam.
- przestań, nie musisz tam wracać.
- muszę, bo wylecę. - wytłumaczyłam.
- zostań tu ze mną. - prosił.
- Zayn zerwaliśmy, chyba już czas żeby znaleźć sobie kogoś innego. - powiedziałam niechętnie bo nadal kochałam Zayna.
- ale to nie była moja decyzja i ty dobrze o tym wiesz. To ty zerwałaś więc nie mów "my". - powiedział z poważną miną.
- przepraszam, ale musiałam to zrobić. Źle się czułam w tym związku.
- zmieniłem się, przepraszam Cię za to. Chcę być z tobą.
- ale Zayn ...
- nie mów "ale" po prostu się zgódź.
- nie mówię "nie" ale nie wiem czy tego chcę i czy to wypali.
- chociaż spróbujmy. - powiedział i przyciągnął mnie do siebie. - proszę.
Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy, a ja myślałam o naszym związku. Teraz skupiałam się na tym co było złe, ale po chwili wspomniałam jak było nam ze sobą dobrze. Myślałam o tych wszystkich romantycznych chwilach które dzieliliśmy. W końcu postanowiłam dać mu szansę.

- spróbujmy. - powiedziałam a chłopak podniósł mnie do góry i okręciliśmy się kilka razy.
- dziękuję Ci. - powiedział i pocałował mnie w usta. - kocham Cię.

____________________________________________________________
no to jest, pierwszy rozdział od powrotu :) Ciężko mi się pisało ten rozdział, wiedziałam już od dawna o czym będzie, ale nie wiedziałam jak go zacząć. Wiem trochę to banalne i wgl beznadziejne ale później mam nadzieję że ciekawsze. Jakoś wgl. ostatnio nie czuję tego opowiadania xd sama nie umiem określić czy jest fajne czy beznadziejne - komentujcie i zobaczymy czy jest to choć w połowie tak ciekawe jak na początku :) i znów mały szantażyk xdd - znów proszę o co najmniej 5 komentarzy, myślę że przy 29 (tym razem) czytających i 18 obserwujących nie będzie z tym problemu :) sorki, ale musi być 5 inaczej nie będzie nexta ;p wybaczcie :/


wtorek, 4 września 2012

powrót.

hej, tu Weronika :) Od dzisiaj już będę tutaj sama. Po prostu myślę, że tak będzie lepiej. Nowy rozdział już czeka w wersjach roboczych. Jeśli czytacie to opowiadanie - a z tego co się orientuję, czyta to opowiadanie 28 osób, proszę o mały komentarz. Nie chcę was szantażować, ale jeśli nie będzie przynajmniej 5 komentarzy (pewnie będzie z tym ciężko bo pod zwykłym rozdziałem ostatnio było najwięcej 3 ) nowy rozdział NIE zostanie dodany.Napiszcie cokolwiek, chociaż zwykłe "fajnie" albo że czekacie na rozdział ...